Międzynarodowy Dzień Praw Dziecka.

Janusz Korczak, już blisko sto lat temu, napisał: Nie ma dzieci – są ludzie […] Dziecko – już mieszkaniec, obywatel i już człowiek. Nie dopiero będzie, a już. […]. Lata dziecięce – to życie rzeczywiste, nie zapowiedź […].

20 listopada, na pamiątkę uchwalenia Konwencji Praw Dziecka, obchodzimy Międzynarodowy Dzień Praw Dziecka. Jest to czas, w którym uwaga wszystkich kierowana jest na dzieci i ich prawa. Ten ważny i znaczący dzień miał swój oddźwięk także w naszej grupie, gdzie za pomocą prezentacji multimedialnej oraz filmików edukacyjnych pogłębialiśmy wiedzę na ten właśnie temat. Wykorzystując opowiadanie edukacyjny „Prawa Dziecka” rozpoczęliśmy rozmowy na temat poszczególnych praw odwołując się do doświadczeń i przeżyć dzieci. Wszystkim dzieciom zostały przybliżone i wyjaśnione ich prawa oraz znaczenie jakie mają w ich codziennym życiu. Jeżeli mowa o prawach dziecka, to nie mogło oczywiście zabraknąć wspomnienia osoby Janusza Korczaka, który nieustannie podkreślał, że dziecko w żadnym momencie swojego życia nie może być przedmiotem manipulacji świata dorosłych. Dorośli nie chcą dopuszczać dzieci do spraw codziennych, tłumacząc, że dzieci są zbyt małe i niedoświadczone. Ale przecież dziecko to samoistna jednostka, która zasługuje na szacunek i przestrzeganie jej praw. Dzieci poprzez film edukacyjny „Lekcje z Januszem Korczakiem” dowiedziały się, że  cenił on wartości takie jak: sprawiedliwość, szacunek, godność, piękno, prawdę i miłość do bliźniego. Apelował  także do wychowawców, aby zatroszczyli się o podstawowe prawa dziecka. Film ten pozwolił nam również  zobaczyć, że nie wszystkie dzieci żyją tak samo, że są miejsca na świeci gdzie dzieci cierpią głód i biedę, że brakuje im opieki medycznej i dostępu do nauki. Nie mają możliwości zabawy i wypoczynku, są zmuszane do ciężkiej pracy i pozbawiane życia w rodzinie, dlatego bardzo ważnym aspektem edukacyjnym tej projekcji było docenienie tego co się ma i gdzie się żyje, bo mimo, iż każdy, niezależnie od pochodzenia czy koloru skóry, powinien mieć takie same prawa, to niestety nie wszędzie są one respektowane jednakowo.

Po projekcji filmów dzieci zapoznały się z wierszem Marcina Brykczyńskiego:

O PRAWACH DZIECKA 

 Niech się wreszcie każdy dowie 

I rozpowie w świecie całym,

Że dziecko to także człowiek,

Tyle, że jeszcze mały.

 Dlatego ludzie uczeni,

Którym za to należą się brawa,

 Chcąc wielu dzieci los zmienić,

Spisali dla was mądre prawa.

 Więc je na co dzień i od święta,

Spróbujcie dobrze zapamiętać.

 Nikt mnie siłą nie ma prawa zmuszać do niczego,

A szczególnie do robienia czegoś niedobrego.

 Mogę uczyć się wszystkiego, co mnie zaciekawi

I mam prawo sam wybierać, z kim się będę bawić.     

 Nikt nie może mnie poniżać, krzywdzić, bić wyzywać,

I każdego mogę na ratunek wzywać.

 Jeśli mama albo tata, już nie mieszka z nami,

Nikt nie może mi zabraniać spotkać ich czasami.

 Nikt nie może moich listów czytać bez pytania,

Mam też prawo do tajemnic i własnego zdania.

 Mogę żądać aby każdy uznał moje prawa

A gdy różnią się od innych, to jest moja sprawa.

 Tak się tu w wierszu poukładały,

Prawa dla dzieci na całym świecie,

 Byście w potrzebie z nich korzystały

Najlepiej jak umiecie. 

Po skończonych zajęciach wspólnie śpiewaliśmy piosenkę Orkiestry Dni Naszych „Dziecka Prawa”a wszystkie chętne dzieci tworzyły prace plastyczne, które obrazowały zapamiętane treści.

Ten dzień miał wielkie znaczenie dla przedszkolaków, gdyż to najczęściej w przedszkolu właśnie dziecko po raz pierwszy zdobywa wiedzę o swoich prawach. To tutaj uczy się o tolerancji, sprawiedliwości i poszanowaniu innych, dlatego im wcześnie dziecko nabędzie owych wyższych wartości, tym większa możliwość na rozumienie i respektowanie praw i uczuć innych w przyszłości.

Nasze pierwsze spotkanie z Genibotem.

W ostatnim czasie, zaplecze edukacyjne naszej grupy zostało wzbogacone o nową, bardzo atrakcyjną pomoc dydaktyczną – interaktywnego robota edukacyjnego Genibota.

Genibot to niezwykle uniwersalny, wyposażony w wiele funkcji robot edukacyjny do nauki programowania. Otwiera dzieciom drzwi do świata nowoczesnych technologii i edukacji, zachęca do eksperymentowania i poszukiwania kreatywnych rozwiązań. Można go programować za pomocą kart, oraz gestów. Potrafi się przedstawić, pożegnać a nawet odtworzyć zaprogramowaną linię melodyczną. Można z nim pracować grupowo lub indywidualnie, wykorzystując matę do kodowania, stół czy podłogę – Genibot to bardzo uniwersalny twór.  

Podstawowy zestaw kart dołączonych do robota pozwala wprowadzić go w ruch, zaprogramować barwę diod, zaprogramować wydawanie dźwięków, poruszanie się po narysowanej linii a nawet przemieszczanie się na podstawie wykonanych działań matematycznych i poruszanie się po obwodach figur geometrycznych. Umieszczone na kartach piktogramy pozwalają na korzystanie z robota również dzieciom, które nie potrafią czytać.

Pierwsze spotkanie z Genibotem przebiegło nam na poznawaniu jego możliwości. Dzieci oglądały, włączały, eksperymentowały z wydawaniem poleceń i odczytywaniem kodów z kart. W przyszłości Genibot z pewnością posłuży nam jako pomoc w lekcjach matematyki, języka czy wszechświata utrwalając chociażby dni tygodnia czy miesięcy.

Genibot to kolejne narzędzie w rękach dzieci pomagające rozwijać różnorodne kompetencje, w tym także cyfrowe. Do tej pory, w przygodzie z kodowaniem, pomagały nam Ozoboty i mata do kodowania wraz z kolorowymi kubeczkami, które w umiejętny sposób przygotowywały dzieci do stawiania pierwszych kroków w programowaniu. Teraz, gdy dołączył do nas Genibot, nasz wachlarz możliwości z pewnością się powiększy i nie raz będziemy korzystać z możliwości naszego inteligentnego robota, gdyż oprócz świetnej zabawy, praca z tego typu urządzeniami bardzo dobrze wpływa na rozwój logicznego myślenia, wyobraźni czy zadaniowego podejścia do stawianych problemów. Ponadto kształtuje kreatywność i uczy analitycznego myślenia. Zatem witaj Genibocie i ucz nas bawiąc!

Bohater dnia – JEŻ.

Według kalendarza, 10 listopada to dzień, kiedy przypada… święto jeża. Ktoś powie: „ZNOWU jakieś święto!” No i ma racje! Bo to ZNOWU to kolejna okazja do tego, by w głowach kilkulatków zaszczepić ciekawość do poznawania otaczającego ich świata. By uczyć wrażliwości i krytycznego myślenia. Uświadomić najmłodszym jaką rolę w środowisku pełnią jeże, co im zagraża i jak im pomóc.

Podczas obchodów tego dnia  zgłębialiśmy wiedzę na temat jeża, jego budowy ciała, sposobu odżywiania i trybu życia. Dzieci obejrzały filmiki edukacyjne, na podstawie których sporządziliśmy mapę mentalną  „Co wiemy o jeżu”.  Bawiliśmy się w naśladowanie jeży – ich sposobu chodzenia, zwijania się w kulkę, nie zabrakło również zabawy „Na dywanie siedzi jeż”, a podsumowaniem naszego święta było wykonanie przez dzieci jeżyków z wykorzystaniem gazet oraz  ziemniaków, wykałaczek i goździków a do dekoracji kolców posłużyły nam rajskie jabłuszka z naszego przedszkolnego ogrodu. Ten dzień pozwolił dzieciom zgłębić informacje i ciekawostki na temat jeży. Po spotkaniu z jeżykiem poznaliśmy nowe, trudne, słowo hibernacja, a każde dziecko zapamiętało, że jeże nie jedzą jabłek, że są pod ochroną i należy uważać na nie, głównie na drodze, gdy jedziemy samochodem.

Nigdy wcześniej nie włączaliśmy się w obchody tego dnia, ale bardzo się cieszymy, że w tym roku mogliśmy spędzić południe z tym przesympatycznym i uroczym zwierzakiem, że udało nam się twórczo i ciekawie wykorzystać potencjał tego dnia. Bo przecież jeż to ciekawy zwierz!

Rodzic jako źródło bezpieczeństwa.

Na temat znaczenia bezpiecznej więzi między rodzicem a dzieckiem powiedziano i napisano już bardzo wiele. Wiemy, że to właśnie bezpieczna relacja jest punktem wyjścia dla prawidłowego, harmonijnego rozwoju dziecka na wielu płaszczyznach. Zdajemy sobie również sprawę z tego, że potrzeba bliskości, związana bezpośrednio z poczuciem bezpieczeństwa, jest tak samo ważna jak chociażby potrzeba snu czy jedzenia. Jak zatem zaspokoić owo dziecięce pragnienie bezpieczeństwa?

Bezpieczeństwo, czyli co?

Zanim jednak przejdziemy do sedna, ustalmy raz a porządnie, jak słowo bezpieczeństwo rozumiane jest w rodzicielstwie. „Po pierwsze, chodzi o przetrwanie i zaspokojenie podstawowych potrzeb fizjologicznych dziecka: jedzenia, schronienia, ochrony. Chodzi również o ogólnie pojmowane zdrowie”

Po drugie, dziecko ma w sobie głęboko zakodowane przekonanie, że zadaniem opiekuna jest zapewnienie mu bezpieczeństwa w sensie ochrony przed zagrożeniem. Zagrożenie rozumiane tutaj jest wielopłaszczyznowo, m.in. jako coś, co wywołuje emocje (strach, lęk, wstyd), niespodziewane reakcje (płacz, krzyk, gryzienie, kopanie), jest czymś nowym, nieznanym, wiąże się z etapem rozwoju (np. lęk przed ciemnością), dotyczy interakcji społecznych (pierwsze kłótnie, porażki). “Kiedy pojawia się zagrożenie lub sama możliwość jego wystąpienia, rodzice chronią swoje dzieci. Im lepiej nasze dzieci wiedzą, że mogą liczyć na bezpieczeństwo, tym bezpieczniejsza może się stać więź dziecko-rodzic. Bezpieczeństwo jest fundamentem przywiązania. Dzięki niemu dzieci czują, że są w relacji i że są chronione.”

Ryzyko też jest ważne!

Oczywiście w zakresie zdrowego rozsądku, opartego na świadomości, że nie możemy uchronić dziecka przed życiem samym w sobie. Budowanie stabilnej więzi z dzieckiem nie opiera się na nadopiekuńczości, ani na całkowitym skupieniu się na dziecku i lekceważeniu reszty świata. Nie polega też na wyręczaniu dziecka czy unikaniu wyzwań.

Przyjrzyjmy się takim sytuacjom: niemowlę próbuje pierwszy raz sięgnąć po zabawkę, rodzic podaje mu ją w obawie przed nieudaną próbą i związaną z nią frustracją (np. płaczem) lub, w przypadku starszego dziecka, rodzic nie wyraża zgody na jego udział w konkursie, obawiając się, że przegra i tego nie udźwignie. Mimo, że w obu przypadkach jesteśmy w stanie łatwo odgadnąć dobre intencje rodzica, jego działania nie dają dziecku poczucia bezpieczeństwa. A wręcz przeciwnie: lęk rodzica wywołuje lęk dziecka, a brak wiary w jego kompetencje sprawia, że przestaje samo sobie ufać, a nawet przestaje podejmować ryzyko (podejmowanie ryzyka to także wyciąganie rączki po rzecz, nie wiedząc, jak to dokładnie zrobić).

Trzy strategie budowania poczucia bezpieczeństwa u dziecka

1.Nie być źródłem zagrożenia

Podstawowy punkt wyjścia dla pierwszej strategii to oczywiście trzymanie się z dala od przemocy wobec dziecka (nie tylko tej oczywistej, ale również takich zachowań jak: trening snu, zostawianie dzieci samych, żeby się wypłakały, krzyki i obrażanie słowne, zastraszanie, grożenie, ośmieszanie).

Idąc dalej, dbanie o to, by  samemu nie stanowić dla dziecka źródła zagrożenia, to także ogromna praca nad sobą, nad swoimi reakcjami w sytuacjach stresowych, kiedy to zachowanie dziecka, np. płacz, sprawia, że sami nie potrafimy poradzić sobie z własnymi emocjami i wybuchamy agresją, złością, gniewem. “By tego uniknąć, powinniśmy bardzo uważać, kiedy czujemy, że nasz układ nerwowy wchodzi w stan nadmiernego wzbudzenia.”

Pomocne mogą być w tym:

  • dzienniki złości, czyli wypisywanie na spokojnie momentów, w których zwyciężyły negatywne emocje, analizowanie przyczyn, skutków takiej reakcji
    i szukanie sposobów na bardziej konstruktywne rozwiązanie, gdy znów doświadczymy podobnej sytuacji,
  • praktykowanie medytacji, relaksacji – najlepiej zacząć pod okiem fajnego, życzliwego nauczyciela,
  • dbanie o swoje własne zasoby poprzez robienie tego, co lubimy, co nas odpręża, co sprawia przyjemność,
  • poprosić o pomoc zwłaszcza, gdy widzimy, że nasze zachowania wymykają się spod kontroli. 

2. Naprawiać i mieć odwagę powiedzieć przepraszam

Kolejna strategia dotyczy sytuacji, w których zawiedliśmy, zachowaliśmy się nieodpowiednio, popełniliśmy błąd. Sytuacji, kiedy w stresie lub nerwach robimy lub mówmy coś, czego później żałujemy, warto wiedzieć, że zawsze można naprawić naruszoną relację (nie mówię tu o przemocy czy jawnym zaniedbaniu dziecka!).

“Chodzi o to, że te nieidealne reakcje rodziców dają dzieciom szansę zmierzenia się z trudnymi sytuacjami i wyrobienia sobie dzięki temu nowych umiejętności – na przykład samokontroli, mimo że rodzic niezbyt dobrze kontroluje samego siebie. A później dzieci widzą, że wracasz do nich i przepraszasz, i naprawiasz relację z nimi. Uczą się też znosić to, że w relacji zdarzają się naruszenia, a potem naprawy.”

3. Być jak Mistrz Yoda, czyli być bezpieczną przystanią

Ostatni sposób na wspieranie poczucia bezpieczeństwa u dziecka to umiejętność wchodzenia w tzw. tryb opiekuńczy za każdym razem, gdy dziecko tego potrzebuje. Nawet jeżeli to my sami jesteśmy przyczyną strachu (np. poprzez zbyt gwałtowną reakcję, ton głosu), najważniejsze jest stałe, świadome dążenie do zachowania bezpiecznej relacji. Kluczowa jest tu regularność, przewidywalność, czyli bycie latarnią morską i bezpieczną bazą poprzez sięganie po stałe, sprawdzone i powtarzalne schematy komunikacji, np.: przytulenie, bliskość fizyczna, gotowość do współodczuwania i rozmowy o emocjach (swoich i dziecka), odwaga do tego, by przyznać się do błędu i przeprosić (strategia nr 2).

Bycie bezpieczną bazą dla dziecka to nie jednorazowy akt, a codzienny wysiłek. To ciągłe uczenie się siebie nawzajem. Dobrze przy tym pamiętać, że nasze zachowanie i nasze wybory wpływają na jakość relacji z dzieckiem, a nie na odwrót. To my – dorośli jesteśmy odpowiedzialni za więź z dzieckiem. Dlaczego? Z prostej przyczyny: mózg dziecka dopiero dojrzewa, a co za tym idzie, jego obszary odpowiedzialne za regulacje emocji dopiero się kształtują, a bazą tego procesu jest interakcja z mózgami bliskich dziecku dorosłych.

*Używając słowa “rodzice” miałam na myśli także inne, najbliższe dziecku osoby, które w szczególnych sytuacjach zastępują rodziców.

Materiał opracowany na podstawie publikacji internetowych. Strona internetowa „Dzieci są ważne”. 

Zabawy ruchowe z wykorzystaniem darów jesieni.

Korzystając z pięknej jesiennej pogody dzieci z Grupy Czerwonej postanowiły wykorzystać dary jesieni zgromadzone w kąciku przyrodniczym w sali i zorganizować zabawy i konkurencje sportowe w naszym ogrodzie. Po utworzeniu dwóch drużyn rozpoczęły się wspólne konkurencje. Był wyścig z kasztanami na łyżce, kręgle i slalom z użyciem dyni, rzut do celu żołędziami i szyszkami, a co niektórzy próbowali nawet wykorzystać dynię jako piłkę do gry i pokonywali z nią wyznaczone trasy. Po skończonych konkurencjach chętne dzieci zaczęły układać różnorodne kompozycje z wykorzystaniem darów jesieni, w których nie zabrakło liści, jarzębiny, kasztanów, żołędzi oraz innych skarbów przyrody znalezionych w naszym ogrodzie. To było kolejne nowe doświadczenie dla nas, gdyż dzieci zobaczyły inne – równie ciekawe zastosowanie darów jesieni.  Jeżeli tylko pogoda nam na to pozwoli, to z pewnością będziemy wracać do naszych zabaw.

Nauka przez zabawę – wykorzystanie materiałów codziennego użytku do stymulacji rozwoju małego dziecka.

Małe dziecko rozwija się poprzez zabawę. Dobra zabawa angażuje wszystkie jego zmysły, daje poczucie radości i wiary w siebie. Dziecko poprzez aktywny udział w zabawie gromadzi dane o otaczającym je świecie. Zabawa dla dziecka – „jest pracą”. Nikt z nas dorosłych nie lubi wykonywać pracy, która jest ponad jego siły i możliwości. Dokładnie tak samo jest w przypadku dzieci, które chcemy pobudzić do aktywności. Angażując dziecko do zabawy, najpierw musimy poznać jego potencjał, zainteresowania i zdolności. W głównej mierze zwracamy uwagę na to, co dziecko już potrafi i nie tracimy z oczu celu, który poprzez wykonywaną czynność chcemy osiągnąć. Bawiąc się z dzieckiem zawsze podążamy za jego aktywnością. Widząc, że ona słabnie, zmieniamy rodzaj zabawy, wymieniamy materiał, na którym pracujemy, dostosowujemy czas i miejsce zabawy.

Stymulować rozwój dziecka możemy na wiele sposobów. Może się to odbywać nie tylko w przedszkolu, ale również w domu. Oprócz zabawek i gotowych pomocy edukacyjnych możemy wykorzystać  materiały codziennego użytku i przedmioty znane dziecku. Dzięki ich wykorzystywaniu umożliwiamy dziecku swobodniejsze poruszanie się w codzienności, usprawniamy jego manipulację, rozwijamy myślenie, ćwiczymy koncentrację uwagi oraz kształtujemy mowę.

Przedmioty codziennego użytku do stymulacji rozwoju dziecka należy dobierać zarówno do wieku, jak i możliwości poznawczych dziecka. Zabawom powinna towarzyszyć rozmowa z dzieckiem. Należy zwracać uwagę na komunikaty kierowane do dziecka – muszą one być zrozumiałe, dostosowane do jego możliwości odbioru, co przyczyni się do rozwoju mowy biernej (czyli rozumienia). Podczas zabaw poprzez nazywanie codziennych przedmiotów bogacimy zasób słownictwa naszych pociech. Zadając pytania zachęcamy je również do wypowiadania się pilnując, aby formułowane wypowiedzi miały formę zdaniową. To przyczynia się do kształtowania mowy czynnej – istotnej do pełnego rozwoju dziecka.

Wybrane przykłady wykorzystania materiałów codziennego użytku do stymulacji rozwoju dziecka:

Klamerki do bielizny

Proponujemy dziecku dopinanie klamerek – do miseczki, do rozwieszonego sznurka, do sztywnej kartki lub do papierowego talerzyka. Dobieramy klamerki według koloru, według napisanej na papierowym talerzyku liczby. Klamerkami dopinamy na sznurku ubranka dla lalek, skarpetki, obrazki…Starszym dzieciom proponujemy dopinanie drewnianych klamerek z literkami do obrazków w taki sposób, aby powstała nazwa tego, co znajduje się na danym obrazku. W ten atrakcyjny sposób utrwalamy znajomość liter, uczymy odczytywać wyrazy i kojarzyć je z obrazem graficznym.

Fasole i kasze

Ziarna fasoli są przyjemne w dotyku. Można je przesypywać do innego naczynia, szukać ukrytego w fasoli przedmiotu, przeliczać, układać wzory. Doskonale sprawdzą się też kasza i mąka, które są znakomitym podłożem do pisania i rysowania. Rozsypana na tacy stanowi niejako ścieralną tablicę.

Słomki do picia

W słomkę można dmuchać, a tym samym przesuwać za jej pomocą do celu lekki pomponik, czy odszukiwać ukryty pod warstwą kaszy manny obrazek. Barwne słomki wkładamy do otworu w puszce tego samego koloru, co słomka. Zabawy z użyciem słomek usprawniają pracę oka i ręki, ćwiczą narządy artykulacyjne.

Zakrętki

Jedną z ulubionych dziecięcych zabaw jest zakręcanie i odkręcanie zakrętek. Wykorzystujemy do tego zakrętki różnej wielkości i koloru. Zakrętki możemy dobierać także do wzoru narysowanego na kartce. Starsze dziecko może je też odrysować, a później, dorysowując i doklejając różne elementy, stworzyć wybraną postać czy przedmiot.

Słoiki i butelki

Oklejone kolorową taśmą słoiki lub butelki wykorzystujemy do segregowania przez dziecko przedmiotów: kolorowych kulek, guzików, koralików, pociętych na kawałki różnobarwnych słomek do picia. Taka butelka to wyśmienita grzechotka stymulująca słuch dziecka. Butelki oznaczone cyfrą i oklejone kolorowym papierem wykorzystujemy do segregowania przedmiotów według liczby i koloru.

Opakowania po jajkach lub pojemniki do lodu.

W otwory wytłaczanki po jednej stronie układamy klocki. Zadaniem dziecka jest w identyczny sposób ułożyć klocki w otworach po drugiej stronie wytłaczanki. Zadaniem trudniejszym jest ułożenie w otworach klocków według wzoru narysowanego na kartce. Inna wersja tej zabawy polega na wkładaniu drobnych klocków w otwory pojemnika do robienia kostek lodu.

Plastikowe kubeczki

Kubeczki dziecko może nakładać na siebie, a także układać z nich piramidki – w sposób dowolny lub według wzoru narysowanego na kartce. W kubeczkach segregujemy i ukrywamy przedmioty. Do kubeczków przelewamy przez lejek wodę albo przesypujemy różnej wielkości nasionka.

Szczypce, pęsety i silikonowe łapki do garnków.

Z jednego naczynia do drugiego przenosimy za pomocą pęset koraliki, zabawki, kolorowe pomponiki. Szczypcami wyławiamy z wody „zatopione skarby”, np. zakrętki. Terapeutyczne zastosowanie silikonowych łapek do garnków polega na ćwiczeniach w przenoszeniu przedmiotów, zabawek, barwnych chust.

Folia bąbelkowa, folia aluminiowa, gazety

W folię dzieci chętnie się zawijają, gniotą ją, chodzą po niej bosymi stopami, strzelają z bąbelków wypełnionych powietrzem. Gazetę i folię aluminiową można porwać albo zgnieść w kule, którymi rzucamy do celu. Z gazet wycinamy obrazki, tniemy je na paseczki. Powierzchnię gazety zamalowujemy dużym pędzlem.

Sznurowadła

Sznurowadła przewlekamy przez otwory w plastikowych koszyczkach i pojemnikach. Na sznurowadła nawlekamy korale, duże guziki lub pocięte kolorowe słomki. Sznurowadła przewlekamy przez otwory wycięte po obydwu stronach tekturowej kartki, tworząc „gorsecik”.

Balony

Balony służą nie tylko do rzucania, łapania, odbijania, nazywania kolorów. Napełnione ziarnami kawy, grochu, ryżu, czy soli mogą być wykorzystane jako woreczki sensoryczne. „Sensoryczne dłonie” powstaną natomiast wtedy, gdy nasiona te wsypiemy do jednorazowych rękawiczek chirurgicznych.

Tekturowe pudełka

 „Czarodziejskie pudełko” możemy stworzyć, gdy w pokrywie kartonowego pudła wytniemy okrągły otwór. Wewnątrz chowamy różnego rodzaju przedmioty. Dziecko, wkładając rękę do otworu, dotyka kolejnych znajdujących się w nim przedmiotów i próbuje opisać ich cechy. Łatwiejsza wersja tej zabawy polega na odgadnięciu, czego dziecko w danej chwili dotknęło.

Sznurki

Sznurkiem przeplatamy górną część kosza na bieliznę. Na dnie kosza umieszczamy przedmioty, które dziecko musi wyjąć, pokonując „labirynt” zrobiony ze sznurka. Prosimy dziecko, aby spośród wszystkich znajdujących się w koszu przedmiotów wyjęło np. tylko pluszowe zwierzątka albo tylko zielone piłeczki i czerwone woreczki…

Wełna

Wykorzystując do zabawy kłębek wełny, zachęcamy dziecko do rozwijania i zwijania, np. robiąc „pajęczynę”, pod którą można przechodzić. Nitki wełny wykorzystujemy także do cięcia i przyklejania – do tworzenia prac plastycznych i labiryntów na kartce papieru.

Żel do włosów

Do foliowego woreczka z zamknięciem strunowym wlewamy odrobinę żelu do włosów, wkładamy guziczek i tak przygotowaną zabawkę przyklejamy do szyby. Zadaniem dziecka jest przeprowadzić palcem guziczek z jednego końca woreczka na drugi. Urozmaiceniem zabawy może być zastosowanie dwóch kolorów żelu do włosów albo mieniącego się brokatu.

Makaron

Dwa lub trzy rodzaje makaronu mieszamy w małym pojemniku. Zadaniem dziecka jest posegregować makaron do oznaczonych miseczek. Kolorowy makaron możemy także rozdzielać według barw, przesypywać lub robić z niego korale. Makaron wsypany do słoiczka albo butelki to grzechotka, za którą maluszek może wodzić wzrokiem, a starsze dziecko wystukiwać nią podany przez dorosłego rytm.

Koce

Koc może określać przestrzeń przeznaczoną do zabawy. Poprzez ciąganie dziecka na kocu, okręcanie go kocem i chowanie pod nim wyzwalamy w małym człowieku radość, poczucie bezpieczeństwa oraz pewność siebie, uczymy fizycznego doświadczania stosunków przestrzennych (nad, pod, za, obok), ćwiczymy wyczuwanie własnego ciała, ułatwiamy naukę nawiązywania kontaktu z drugą osobą, bogacimy słownictwo i wyobraźnię.

Wszyscy jesteśmy integralną częścią otaczającej rzeczywistości, którą możemy postrzegać jako pewną formę „sali doświadczania świata”. Zachęcamy więc Państwa – Rodziców do korzystania z tej naturalnej oferty, dostępnej na wyciągnięcie ręki. Wychodźcie ze swoimi dziećmi z domu, pokazujcie im otaczający świat, ułatwiajcie zdobywanie osobistych doświadczeń, zachęcajcie do samodzielności, pomagajcie smakować życie. Kochający i roztropni rodzice są najlepszymi nauczycielami/ terapeutami dla swojego dziecka.

Materiał opracowany na podstawie publikacji internetowych. Strona Powiatowej Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Tarnowie.