POCZYTAJ MI, MAMO! – wakacje z książką.

Wakacje to czas na odpoczynek i relaks. Gdy dziecko nie chodzi do przedszkola, a dzień jest długi, mamy więcej czasu na rozmowy, spacery, poznawanie nowych miejsc i zabawę. Warto również wygospodarować czas na wspólną lekturę i głośne czytanie dzieciom.

  • Wzbogacaj domową biblioteczkę o wartościowe pozycje literackie.

Pamiętaj, że dla małych dzieci ważne są ilustracje. Jeśli masz wątpliwości, jakie książki wybrać zasięgnij porady bibliotekarki. Warto również wybrać się do księgarni, albo biblioteki razem z dzieckiem, aby mogło samo wybrać książkę, która mu się spodoba.

  • Ucz dziecko szacunku dla książek.

Pokazuj, jak należy się z nimi obchodzić. Ustal miejsce, w którym będą przechowywane i zadbaj o miły klimat towarzyszący kontaktowi z książką: wygodne miejsce do czytania i dobre oświetlenie. Czytanie powinno kojarzyć się dziecku wyłącznie z przyjemnymi doświadczeniami. Dzięki nim będzie zwiększać się jego motywacja do samodzielnego czytania i zamiłowanie do lektury.

  • Podążaj za zainteresowaniami dziecka.

Umożliwiaj dziecku kontakt z literaturą o tematyce, która go interesuje. Odpowiednio dobrana literatura pomaga w poznawaniu świata, umożliwia poszukiwanie odpowiedzi na pytania, które dziecko nurtują, co zaspokaja jego ciekawość.

  • Literatura powinna również bawić i wprawiać dziecko w dobry nastrój.

Śmieszne sytuacje, komizm języka, przerysowane cechy charakteru ulubionych postaci i humorystyczna pointa pomagają zaspokoić potrzebę rozrywki oraz mają walory wychowawcze: uczą dystansu do siebie, kształtują dobre nastawienie do otaczającej rzeczywistości.

  • Rozmawiaj z pociechą o przeczytanych utworach.

Pytaj co podobało jej się najbardziej, jak ocenia postępowanie bohaterów i sposób rozwiązywania przez nich różnych problemów. Nazywaj emocje, jakie wywołuje w tobie wspólnie czytana historia i okazuj zrozumienie dla emocji dziecka.

  • Wspólna lektura wybranych bajek, baśni i opowiadań sprawia, że czytanie staje się bardziej pasjonujące. Głośne czytanie zacieśnia więzy rodzinne.

Czas spędzony z najbliższymi osobami: mamą, tatą, bratem lub siostrą, w połączeniu z magią literackiego przekazu, zapada dziecku głęboko  w pamięć. Emocje, które towarzyszą lekturze, potęgują tę magię.

Pamiętaj, że kontakt z książką, a szczególnie głośne czytanie, ma pozytywny wpływ na rozwój dziecka:

  • Wzbogaca słownictwo, rozwija wyobraźnię, pamięć i myślenie. Wzbudza ciekawość poznawczą przedszkolaka, w tym jego zainteresowanie językiem. Dziecko szybciej poznaje nowe słowa i ich znaczenie, doświadcza wieloznaczności lub metaforyczności niektórych wyrazów (zwrotów), poznaje także strukturę i funkcje różnych typów wypowiedzi.
  • Uczy empatii. Intonacja, z jaką czytamy tekst, pozwala dziecku rozpoznawać oraz prawidłowo odczytywać intencje bohaterów i emocje, jakie przeżywają. Dzięki temu staje się ono wrażliwsze na potrzeby innych.
  • Umożliwia przedszkolakom silnie identyfikującym się z ulubionymi bohaterami i ich przeżyciami doświadczanie w bezpiecznych warunkach różnych emocji, np. gniewu, złości, radości, bólu, strachu i smutku. Pomaga dziecku rozwiązywać podobne problemy w rzeczywistości, np. oswoić lęk.
  • Pozwala odróżnić dobro od zła. Ukazuje różne wzorce zachowań (pozytywne i negatywne), zachęca do oceny postępowania bohaterów, skłania do wyciągania wniosków. Dziecko odnajduje w fikcyjnych sytuacjach analogie do własnych przeżyć oraz poznaje sposoby radzenia sobie z nimi.
  • Wzmacnia motywację do nauki samodzielnego czytania, a tym samym wspiera osiąganie gotowości szkolnej przez dzieci.

(Źródło: Czasopismo Wychowanie w Przedszkolu)

Magia słów.

Magia słów…

Odkąd tylko dziecko zaczyna mówić pojawiają się pierwsze pytania do nas rodziców, rodzeństwa, nauczycieli, itd. „ a co to”, „a po co”, „kiedy” , „dlaczego?”. Te mnóstwo pytań sugeruje, że dziecko jest ciekawe świata, ale przede wszystkim ma potrzebę komunikowania się z innymi. To jak my będziemy rozmawiać  z naszym dzieckiem  od najmłodszych lat w domu, przedszkolu, szkole, jakie komunikaty od nas odbierze staje się niezwykle ważne w budowaniu jego poczucia bezpieczeństwa, własnej wartości, szczęścia, relacji z innymi ludźmi, a przede wszystkim zaufania do nas rodziców i wychowawców. Większość z nas rozmawiając z dzieckiem z pewnością ma dobre intencje, ale często nieprzemyślany kierowany do dziecka komunikat powoduje, że dziecko odbiera go zupełnie inaczej  – niekoniecznie pozytywnie. Nagromadzenie negatywnych komunikatów płynących do dziecka od najbliższych osób powoduje wycofanie, zamknięcie się na rozmowę i w konsekwencji (czego nikomu nie życzę ) stopniową utratę zaufania, brak otwartości i szczerości. Rodzicielskie wypowiedzi mają duży wpływ na budowanie obrazu świata i siebie samego – ciągła krytyka, nadmierne wymagania niestety nie ułatwiają dziecku malowania tego obrazu w pastelowych kolorach.

I teraz jak zwykle kilka cennych rad.

  • Na pewno każdy z Was brał udział w sytuacji upadku, nabicia guza, stłuczenia kolana, skaleczenia dziecka – co wtedy mówicie?

„Tyle razy Ci powtarzałem, żebyś uważał i co? Jak nie umiesz się bawić wracamy do domu” – 🙁 

„Nic Ci się nie stało? Tak się cieszę – choć przytulę Cię i ból zaraz przejdzie” – 🙂

  • Rodzicu nie targuj się w banalnych sytuacjach miłością do dziecka- np.:

„Jak nie będziesz jadł mamusia nie będzie Cię kochać (!)”. To straszne przecież miłość Wasza do dziecka jest bezwarunkowa, a dziecko słysząc takie słowa odbiera, że może stracić miłość mamy bo mu obiad nie smakuje albo nie jest głodne.

Mamusiu , Tatusiu powiedz raczej – „zjedzenie obiadu jest ważne, bo rośniemy i stajemy się silni – chcemy żebyś rósł i był silny bo cię bardzo kochamy”– czy tak nie lepiej ? 🙂 

Poza tym czasami dziecko po prostu nie jest głodne i może lepiej mu odpuścić, a nie targować się miłością do niego.

Zdarzają się też sytuacje, że dziecko w sytuacji zakazu mówi do rodzica- „nie kocham cię, nie lubię cię” – Rodzicu najgorsze co możesz zrobić to się obrazić na dziecko lub odpowiedzieć „to ja cię też nie lubię”.  Pamiętaj! Dla dziecka komunikat, który wydaje jest wyładowaniem emocji – nie mówi tego na serio i tak nie czuje.

  • Nie wymagaj za dużo niż jest w stanie zrobić twoje dziecko w określonym wieku. Młodsze dzieci wiele rzeczy robią jeszcze niedokładnie i nie wynika to z ich niechęci czy lenistwa.

Przykład: „Aniu ale nie tak poukładałaś zabawki na półce, książki są krzywo; miało być posprzątane a dalej jest bałagan!” – co w tym komunikacie dziecko odbiera? Starało się , sprzątało jak umiało, a dostało burę. Może nie jest jeszcze perfekcyjne w tym zakresie ale raczej doceń to rodzicu a nie wytykaj dziecku błędu. Spróbujmy w ten sposób:

„Aniu cieszę się że posprzątałaś swój pokój, jestem dumna że dbasz o porządek, mogę Ci podpowiedzieć, że jak równo ułożysz książki, nie będą spadały z półki”. Dziecko w tym komunikacie poczuje że rodzic docenił jego pracę.

Magia słów będzie niezwykła jeśli poszukasz takich wyrażeń, które budują u dziecka zaufanie, poczucie własnej wartości i pomogą radzić sobie z trudną sytuacją, np.: „rozumiem, że jest Ci smutno że dostałeś jedynkę. Czasami tak bywa – może potrzebujesz pomocy w nauce żeby poprawić ocenę? Powiedz mi proszę  znajdziemy razem jakiś sposób”. Jesteśmy wówczas empatyczni i dziecko wie, że może się zwrócić do nas nawet z trudną sytuacją.

Rodzice pamiętajcie:

  • Krzyczenie do dziecka wzmacnia w nim poczucie, że ono może taż się tak do innych zwracać;
  • Słuchajcie – jak dziecko do was mówi poświęćcie tylko mu czas – odłóżcie na minutę książkę, smartfon, laptopa dziecko poczuje się docenione i ważne dla rodzica;
  • Uśmiechajcie się do dzieci i bawcie się z nimi;
  • Nie porównujcie dziecka z innymi dziećmi – doceniajcie za to co udaje mu się dokonać, nawet drobną rzecz;
  • Pamiętajcie o swoich potrzebach i zapewnienie sobie relaksu – bo zrelaksowany i szczęśliwy rodzic to też szczęśliwe dziecko.

Jeśli jesteśmy szczęśliwi to magiczne słowa są wówczas codziennością. Czarujcie więc…. 🙂

Agata Puńko – Szmuc – psycholog,  prywatnie Mamusia Ninki z Grupy Zielonej.

Jak mądrze chwalić dziecko?

Proste słowa: „kocham Cię, wierzę w Ciebie, jesteś świetna/świetny, dasz radę” mają niezwykłą moc. Dzięki nim dziecko staje się odważne i pewne siebie. Słowa akceptacji, pochwały, wsparcia to najlepsze, co możesz dać swojemu dziecku. Niezależnie od wieku potrzebuje ono zainteresowania rodziców. Chce wiedzieć i czuć, że jest ważne i kochane. Pamięć dziecka jest bardzo chłonna. Często powtarzane słowa zapisują się w niej niczym na twardym dysku. Jednak nie da się ich wymazać tak szybko jak z komputera. Powodują, że dziecko myśli o sobie tak, jak o nim mówi mama czy tata. Bo rodzice są niepodważalnym autorytetem. Jeżeli dziecko często słyszy, że jest niezdarne, leniwe, niegrzeczne, a koledzy są od niego lepsi, zaczyna wierzyć, że właśnie tak jest.

A gdy słyszy o swoich mocnych stronach, o tym, że dobrze sobie radzi w danej dziedzinie, że pracuje nad swoimi wadami, że się stara wtedy tworzy pozytywny obraz samego siebie. Mądre pochwały wzmacniają. Dzięki pochwale dziecko dowiaduje się, że robi coś dobrze, a to sprawia, że jego motywacja do działania znacząco wzrasta, przez to następnym razem stara się być jeszcze lepsze.

Jak chwalić dziecko?

Doceniaj to, co dobre – zawsze okazuj radość i dumę, gdy Twoje dziecko zrobi coś wyjątkowego.

Mów o konkretach – koniecznie opisuj sytuację, która wprawiła Cię w zachwyt. Np.  powiedz: „Ubrania schowane w szafie, książki z dywanu przeniesione na półkę, okruszki zniknęły z biurka. Pięknie posprzątałeś, kochanie!”. Taki z pozoru banalny opis połączony z Twoim zachwytem jest dla dziecka wskazówką, czego się po nim spodziewasz. 

Dostrzeż nawet małe osiągnięcia – chwal za najdrobniejsze sukcesy, które prowadzą do celu. Liczy się wytrwałość. Dziecku łatwiej będzie konsekwentnie dążyć do celu, gdy rodzice będą go dopingować.

Szukaj okazji do zachwytów  – kieruj pod adresem dziecka miłe słowa także w zwykłych, codziennych sytuacjach. Nie czekaj, aż zrobi coś wyjątkowego. Gdy spokojnie się bawi, podejdź do niego, mówiąc: „Cieszę się, że tak spokojnie się bawisz. Miałam w pracy trudny dzień i potrzebuję odpocząć”.

Chwal szczerze – podkreślaj autentyczne zalety dziecka. Wyróżniaj zachowania, z których naprawdę jesteś dumna. Dzieci łatwo wyczuwają fałsz.

Uwaga na pułapki!

-Same ogólniki. Słowa: „brawo”, „świetnie”, „pięknie” są niewystarczającą informacją dla dziecka. Lepiej opisać, co dokładnie jest powodem naszego zachwytu. Dziecko, słysząc od Ciebie wciąż te same słowa, pomyśli, że po prostu je zbywasz. 

-Małe słowo „ale”… przekreśla wszystko! Pochwała: „Ładnie posprzątałeś pokój, ale skarpetki nadal leżą na podłodze”, to marne wyróżnienie. 

-Porównania: zdania typu: „Cieszę się, że bardziej skupiasz się na zajęciach niż Twój kolega” wprowadza niepotrzebny element rywalizacji. Cała uwaga powinna być skierowana na osobę wyróżnianą. 

-Przypominanie niepowodzeń: unikaj zdań: „Jak chcesz to potrafisz”, „Wreszcie Ci się udało”, „W końcu nauczyłaś/eś się jeździć na rowerze”. Liczy się to, co tu i teraz.

Gdy dziecko coś przeskrobie. Jak najczęściej mów dziecku, że je kochasz. Nie tylko, gdy jest grzeczne, gdy spełniło Twoje oczekiwania, ale przede wszystkim, kiedy coś przeskrobie! Dziecko w takiej sytuacji doskonale wie, że Cię zawiodło i bardzo potrzebuje zapewnień o miłości. Warto w takich sytuacjach powiedzieć: „Jest mi bardzo przykro i smutno, gdy widzę, jak się zachowujesz, ale bardzo Cię kocham; jesteś moim kochanym synkiem/córeczką i to nigdy się nie zmieni…”.

Wsparcie i zachęta silnie motywują – dziecko wiele rzeczy robi po raz pierwszy. Naturalne jest, że czasem czuje się niepewne, bezradne, boi się. Dziecko chce wiedzieć, że rodzice mu kibicują, bardzo potrzebuje wsparcia i dobrych słów, okazania zrozumienia, bez oceniania lub ośmieszania.

Wzmacniające komunikaty – warto rozmawiać z dzieckiem, z uwagą wysłuchać jego niepokojów, wahań i dać mu wsparcie. Niezwykle motywująco działają słowa: „dasz radę”, „na pewno potrafisz”, „ufam, że Ci się uda”, „wierzę w Ciebie”. Te zwroty dodają odwagi, zachęcają, budują wiarę we własne siły. Zaprocentują także w przyszłości.

Jeśli dziecku się nie uda  – trzeba dostrzec wysiłek – nie powinniśmy skupiać się na jego klęsce – nie należy oceniać, krytykować, udzielać dobrych rad.  Warto powiedzieć: „Przykro mi, że tym razem ci nie wyszło. Ale podoba mi się, jak bardzo się starałeś”.

Warto wyróżnić sukces – trzeba unikać sformułowań typu: „jak chcesz to potrafisz”, czy „wreszcie”, „w końcu”. Takie komunikaty nie wzmacniają, ale wręcz mogą obniżyć poczucie wartości dziecka. Sukces warto wyróżnić pozytywnym komunikatem, np. „Udało Ci się, jesteśmy z Ciebie dumni!”. Całuj dziecko jak najczęściej i przytulaj, ale nie zapominaj dodać: „Kocham cię”. Słowa mają wielką moc, pozostawiają w dziecku ślad.

Patrz tak, żeby widzieć – kiedy rozradowane dziecko przybiega pochwalić się swoim sukcesem, odłóż na chwilę swoje zajęcia  i poświęć dziecku trochę czasu.

Dostrzegaj konkrety – wielką pochwałą jest podkreślanie nowych umiejętności, których pojawienie się zbyt często przyjmujemy jak coś oczywistego. Doceń to, że od kilku dni dziecko pamięta o myciu zębów. Nie czekaj, aż dziecko przyjdzie samo po pochwałę.

Niczego nie wmawiaj – nie chwal dziecka  w nadziei, że w ten sposób zachęcisz go do czegokolwiek. Jeśli sto razy mówiło Ci, że nie cierpi np. muzyki, nie mów: „Jak pięknie grasz na flecie.”

Błędy – ludzka rzecz – naucz dzieci, że popełnianie błędów to rzecz ludzka. Wspieraj i pozwalaj wypłakać rozczarowanie. Pozwól dziecku na błędy. Dziecko ma prawo do niepowodzenia. Nadmierne chwalenie, codzienne, kilkakrotne zachwycanie się jego talentami, sukcesami, przesadny entuzjazm, przyniesie efekt odwrotny do zamierzonego. Dziecko może czuć dużą presję, myśleć, że nie ma prawa do błędu, bać się porażki. W takiej sytuacji może zacząć dążyć do perfekcji lub wycofywać się z różnych zadań, co w obu przypadkach powoduje frustrację.

Na pochwałę zasługują poszczególne działania czy zachowania dziecka. Podobnie jak w przypadku krytyki, należy wystrzegać się sformułowań etykietujących. Więcej w proces wychowania wniesie komunikat typu: „świetnie sobie poradziłeś z tym zadaniem” niż: „jesteś wspaniały”. Chwalcie konkretnie, precyzyjnie, szczerze. Pochwała nie powinna być odraczana. Zwłaszcza u małych dzieci istotne jest, by wzmocnienie nastąpiło bezpośrednio po odniesieniu sukcesu. Jak i w wielu innych przypadkach, tak i w tym, ważna jest też zasada konsekwencji – jeśli raz pochwaliliśmy dziecko za jakieś osiągnięcie, nie możemy innym razem za to samo go zganić. 

Podsumowując:

Pochwały muszą być skierowane na konkretne zachowania, nie stosuj pochwał ogólnych,  nagradzaj dziecko za dobre zachowanie, chwal każdy mały kroczek dziecka ku pożądanemu zachowaniu,  próbuj „wyłapać” dobre zachowanie u dziecka i chwal je, pochwal dziecko kiedy zaprzestało negatywnego zachowania. Chwaląc, pamiętaj, aby opisać to co widzisz np. („Widzę misie poukładane na półce i klocki w pudełkach”),  opisz, co czujesz („Przyjemnie jest wejść do Twojego pokoju i zobaczyć porządek”),  podsumuj godne pochwały zachowanie dziecka („Cieszę się, że potrafisz sam uporządkować swoje zabawki”). 

Pochwały pułapki:

Gdy oceniamy zachowanie lub twórczość dziecka mówiąc: „ładnie, ślicznie, pięknie” – dziecko nie wie, co tak naprawdę nam się podoba. Ważne, żeby nasza pochwała była opisowa i szczegółowa, a nie ogólna. Dzięki temu dziecko zobaczy, że jesteśmy naprawdę nim zainteresowani.  Unikaj takiej pochwały, w której ukryte jest przypomnienie wcześniejszego niepowodzenia dziecka („No widzisz – jak chcesz, to potrafisz”).  „ALE” rujnuje naszą pochwałę („Cieszę się, że posprzątałeś swój pokój, ale szkoda, że ubrania nadal leżą na krześle”).  Lepiej unikać komunikatów: „Jestem z Ciebie taka dumna”, powiedzmy raczej: „Możesz być z siebie dumny” – dziecko wtedy nabiera pewności siebie.

Pochwała kształtuje wiarę we własne możliwości. Jest lepszą nagrodą niż najsłodszy cukierek. Dobre pochwały na pewno wymagają treningu i pewnej samokontroli. Warto jednak poświęcić trochę czasu na „ćwiczenia”, bo wysiłek wart jest efektów.

 

 

 

,,Dziecko w obliczu pandemii. Jak wspierać i rozmawiać z dzieckiem o koronawirusie?” – artykuł opracowany w ramach pracy Zespołu Ds. Bezpieczeństwa

Epidemia koronawirusa wywołuje u  większości z nas  negatywne uczucia takie jak lęk, stres i niepewność, zaburzone poczucie bezpieczeństwa związane z przyszłością o własne zdrowie i życie ale zapewne spotykamy w życiu również  takie osoby, które nie doświadczają negatywnych uczuć aż tak dotkliwie.

Dziecko również tak jak i osoba dorosła ma prawo przeżywać różne emocje w związku z zaistniałą sytuacją. Dzieci w wieku przedszkolnym również je odczuwają, gdyż niewątpliwie  i najmłodszym przyszło zetknąć się z obliczem pandemii chociażby korzystając wcześniej z różnych form funkcjonowania  instytucji publicznych, państwowych, co uległo zmianie przejawiającej się w znacznym ograniczeniu  ich funkcjonowania zgodnie z obowiązującymi  przepisami dotyczącymi przebywania  w miejscach publicznych. Mikroskopijny nie widzialny gołym okiem wirus spowodował tyle zmian w życiu nas wszystkich, musieliśmy wszyscy w tak nagłym a zarazem krótkim czasie przystosować się do nowej rzeczywistości.  Zostaliśmy pozbawieni możliwości spotykania  się ze znajomymi,  przyjaciółmi, to co do tej pory  było naszą codziennością w ówczesnym czasie stało się źródłem zagrożenia.   Zatem jak wspierać dzieci w tym trudnym czasie? Jak  dziecko powinno odnaleźć się w tej nowej zaistniałej rzeczywistości?  Jak wzmocnić odporność dziecka wobec natłoku informacji ? Często zadajemy sobie wiele pytań związanych z zaistniałą sytuacją, jedno jest pewne , iż to w   jaki sposób dzieci będą potrafiły poradzić sobie z tą trudną sytuacją, zależy w dużej mierze od osób  dorosłych zarówno Rodziców, nauczycieli, wychowawców.

Chociaż wydaje nam się,  że dziecko w wieku przedszkolnym jest za małe na to, aby zrozumieć czym w zasadzie jest pandemia i co się z nią wiąże, powinniśmy rozpocząć naszą rozmowę z dzieckiem od  wytłumaczenia , czym tak naprawdę jest sam wirus.  Następnym etapem rozmowy jest przedstawienie dziecku zasad higieny, które należy wdrożyć w życie. Dzieci w tym wieku  swoją uwagę skupiają na wzorcach i  naśladownictwie i z pewnością będą naśladować zachowania osób dorosłych. Inne wskazówki, jakimi powinniśmy się kierować okazując dzieciom wsparcie to:

  • Pozwolenie dziecku odczuwać emocje. Rozmawiaj szczerze o zaistniałej sytuacji.  
  • Rozmawiać spokojnie, nie ignorować pytań dziecka. Warto przypomnieć dzieciom, że istnieją zasady, których przestrzeganiem możemy  zapewnić bezpieczeństwo sobie i swoim najbliższym tj. częste mycie rąk,   omijanie dotykania rączkami okolic ust i nosa , twarzy, zasłanianie ust i nosa podczas kichania,  w miarę możliwości pozostanie w domu .

     

    W jaki sposób prawidłowo myć ręce?

    Krok 1: Zwilż dłonie bieżącą wodą.

    Krok 2: Nałóż wystarczającą ilość mydła na mokre ręce

    Krok 3: Umyj wszystkie powierzchnie dłoni – w tym grzbiet dłoni,dokładnie każdy palec,  przestrzeń między palcami – przez co najmniej 20 sekund.

    Krok 4: Dokładnie opłucz pod bieżącą wodą.

    Krok 5: Osusz ręce jednorazowym ręcznikiem.

    Często myj ręce, szczególnie przed posiłkiem, po kaszlu, kichaniu lub wydmuchaniu nosa oraz skorzystaniu z toalety 

    • Okazywać wsparcie i miłość najbliższym teraz bardziej niż kiedykolwiek.
    • Kontrolować swoje zachowanie, nawet, jeśli odczówamy niepokój, nie pozwólmy, aby udzielił się on najmłodszym,
    • Stwarzać okazję do wspólnego spędzania czasu.  W miarę możliwości starajmy się wykorzystać ten czas na wspólną aktywność z dzieckiem.

       

      Bajka o wirusie, który nosił koronę”

      Nie tak dawno temu, w odległym a jednocześnie bardzo bliskim nam królestwie, które można zaobserwować wyłącznie pod mikroskopem, mieszkało sobie mnóstwo złych rodzin wirusów. Niektóre z nich wyglądały jak poskręcane robaczki albo bryłki z wypustkami, inne jak śmieszne, pstrokate pałeczki, a jeszcze kolejne przypominały pająki z geometrycznymi głowami. Zadaniem każdej rodziny było wywołać chorobę u ludzi, roślin lub zwierząt, im okropniejszą i złośliwszą tym lepiej. Można powiedzieć, że wszystkie wirusy wręcz ścigały się ze sobą, która rodzina sprawi, że pochoruje się więcej żywych organizmów. 

      – Haa! Ja sprawiłem, że myszy leciała dzisiaj krew z nosa! – chwalił się jeden.

      – A ja, że Staś wymiotował i wymiotował, a potem bolała go głowa i brzuch! – przerwał mu kolejny.

      – Przeze mnie uschły wszystkie kwiatki w ogrodzie! 

      – To jeszcze nic! Ja wywołałem wysypkę na całym ciele Kasi i jej kota, tak swędziała i bolała, że Kasia aż się popłakała, a kot stracił połowę futra! – zaśmiał się czwarty z wirusów.

      I tak na wyrządzaniu krzywdy i chorób mijały wirusom całe dni. 

      W końcu, rodziny wirusów zaczęły się nudzić. Pryszcze, bóle mięśni, katar, grypa… Wszystko to już przecież było! Przechwałki wirusów przestały im sprawiać jakąkolwiek przyjemność. Zwołały więc w swoim królestwie wielkie zebranie, na którym postanowiły stworzyć najgorszego wirusa na świecie, żeby każdy bał się go tak, jak jeszcze żadnego innego przed nim. 

      Wzięły ogromny kocioł i wsypały do niego całe mnóstwo złych składników. Wymieszały wszystko, trochę podgrzały i czekały. Po jakimś czasie z kotła wyszedł najbrzydszy wirus, jakiego kiedykolwiek widziały – cały szary i oślizgły, z czerwonymi gąbeczkami, obsypany pomarańczowymi wypryskami. Wszystkie wirusy były z siebie bardzo zadowolone – przed tak brzydkim wirusem, każdy na pewno będzie czuł strach! 

      Wirus szybko podporządkował sobie pozostałe rodziny; był tak zły i bezwzględny, że nawet kazał sobie zrobić złotą koronę i zbroję, której nikt nie zdoła pokonać. Wkrótce po ich otrzymaniu, opuścił królestwo wirusów i ruszył w świat. Atakowanie śmiesznych, zielonych roślin wydało mu się niepotrzebne, więc zaczął szukać zwierząt. Najpierw na swej drodze spotkał małego nietoperza. Dotknął go i sprawił, że nietoperz zaczął mocno kaszleć i wcale nie mógł latać. Następnie zainfekował całą jego rodzinę, która musiała spędzić długie tygodnie w jaskini.

      Koronawirusowi podobało się u nietoperzy, ale to mu nie wystarczyło. Pragnął sławy i uznania w królestwie wirusów, a tego na pewno nie osiągnąłby kończąc na nietoperzach. Zdarzyło się, że pewnego razu do jaskini nietoperzy, wszedł człowiek. Wirus dostrzegł swoją szansę! O tak, choroby ludzi wirusy lubiły najbardziej i były z nich najbardziej znane! Nietoperz akurat kichnął na człowieka i wirus wystrzelił jak z procy. Człowiek na szczęście wcale nie mył rąk, więc koronawirus szybko dostał się najpierw do jego nosa, a następnie pokonał drogę do płuc. Trochę w nich pobuszował, żeby zobaczyć z czym ma do czynienia, a następnie zaczął wywoływać gorączkę, bóle całego ciała człowieka, duszący kaszel i osłabienie. Człowiek zaraził innych ludzi, którzy podobnie jak on kaszleli i kichali bez zasłaniania twarzy i bardzo rzadko się myli. W królestwie wirusów zapanowały czyste szaleństwo i radość – chorych było coraz więcej, a koronawirus rozhulał się w najlepsze; jego sława była tak wielka, że zaczęto nawet pisać o nim w ludzkich gazetach!

      Tymczasem w świecie ludzi sytuacja nie przedstawiała się już tak kolorowo. Wszyscy zaczęli masowo zapadać na chorobę wywołaną przez koronowirusa. Szpitale były przepełnione, sygnał karetek non stop rozbrzmiewał na ulicach a lekarze, którzy mieli ręce pełne roboty, opadali powoli z sił. Ludzie nie wiedzieli jak sobie z nim poradzić, aż do czasu, kiedy najmądrzejsi z nich – naukowcy, zauważyli, że koronawirus bardzo nie lubi zwykłego mydła. Ten kto często mył ręce, praktycznie wcale nie chorował. Pomocne okazywało się również zakrywanie buzi łokciem podczas kaszlu, dzięki czemu wirus nie mógł przedostawać się do innych osób. Niektórzy ludzie wcale jednak nie słuchali naukowców. Chodzili do sklepów, restauracji, organizowali imprezy, a kaszleli i kichali przy tym aż miło! A koronawirus tylko na to czekał. 

      Najbardziej chorowali ludzie już na coś chorzy albo starsi – babcie i dziadkowie. Mieli bardzo dużo problemów, żeby wyleczyć się z choroby wywołanej przez koronawirusa. Świat ludzi pogrążał się w coraz większym chaosie, a wirus triumfował. Wtedy właśnie ludzie postanowili, że za wszelką cenę muszą znaleźć sposób, żeby go pokonać i uniemożliwić mu chodzenie od człowieka do człowieka. Postanowili więc… schować się przed nim we własnych domach! Wirus bardzo nie lubił domów ludzi. Dużo w nich było ohydnie pachnącego mydła, z każdego kąta patrzyły na niego groźnie wyglądające miotły, ścierki i mopy. Koronawirus był przecież wirusem światowym, królem wirusów! – kochał chodzić po galeriach handlowych, autobusach, pociągach, samolotach, uwielbiał latać na skrzydłach kaszlu. Aż tu nagle, kiedy skończył z jednym człowiekiem i rozglądał się za kolejnym na ulicy miasta, okazało się… że nikogo nie ma w pobliżu. Jeszcze przez jakiś czas chodził i szukał, przemieszczał się od jednego przystanku autobusowego do tramwajowego, pohuśtał się trochę na placu zabaw przy szkole, ale żaden człowiek się nie pojawił. W końcu wyszło słońce, popadał deszcz, spadł pierwszy śnieg, a koronawirus, nie mogąc chwalić się już przed innymi wirusami chorobami, które wywołał, zawstydzony i pokonany schował się gdzieś bardzo głęboko i prawie zniknął. 

       Drodzy Rodzice  wspierajcie swoje dziecko w rozmowie, bądźcie cierpliwi wyrozumiali, starajcie się poznać uczucia, które towarzyszą Waszemu dziecku.

     

Rodzic jako źródło bezpieczeństwa.

Na temat znaczenia bezpiecznej więzi między rodzicem a dzieckiem powiedziano i napisano już bardzo wiele. Wiemy, że to właśnie bezpieczna relacja jest punktem wyjścia dla prawidłowego, harmonijnego rozwoju dziecka na wielu płaszczyznach. Zdajemy sobie również sprawę z tego, że potrzeba bliskości, związana bezpośrednio z poczuciem bezpieczeństwa, jest tak samo ważna jak chociażby potrzeba snu czy jedzenia. Jak zatem zaspokoić owo dziecięce pragnienie bezpieczeństwa?

Bezpieczeństwo, czyli co?

Zanim jednak przejdziemy do sedna, ustalmy raz a porządnie, jak słowo bezpieczeństwo rozumiane jest w rodzicielstwie. „Po pierwsze, chodzi o przetrwanie i zaspokojenie podstawowych potrzeb fizjologicznych dziecka: jedzenia, schronienia, ochrony. Chodzi również o ogólnie pojmowane zdrowie”

Po drugie, dziecko ma w sobie głęboko zakodowane przekonanie, że zadaniem opiekuna jest zapewnienie mu bezpieczeństwa w sensie ochrony przed zagrożeniem. Zagrożenie rozumiane tutaj jest wielopłaszczyznowo, m.in. jako coś, co wywołuje emocje (strach, lęk, wstyd), niespodziewane reakcje (płacz, krzyk, gryzienie, kopanie), jest czymś nowym, nieznanym, wiąże się z etapem rozwoju (np. lęk przed ciemnością), dotyczy interakcji społecznych (pierwsze kłótnie, porażki). “Kiedy pojawia się zagrożenie lub sama możliwość jego wystąpienia, rodzice chronią swoje dzieci. Im lepiej nasze dzieci wiedzą, że mogą liczyć na bezpieczeństwo, tym bezpieczniejsza może się stać więź dziecko-rodzic. Bezpieczeństwo jest fundamentem przywiązania. Dzięki niemu dzieci czują, że są w relacji i że są chronione.”

Ryzyko też jest ważne!

Oczywiście w zakresie zdrowego rozsądku, opartego na świadomości, że nie możemy uchronić dziecka przed życiem samym w sobie. Budowanie stabilnej więzi z dzieckiem nie opiera się na nadopiekuńczości, ani na całkowitym skupieniu się na dziecku i lekceważeniu reszty świata. Nie polega też na wyręczaniu dziecka czy unikaniu wyzwań.

Przyjrzyjmy się takim sytuacjom: niemowlę próbuje pierwszy raz sięgnąć po zabawkę, rodzic podaje mu ją w obawie przed nieudaną próbą i związaną z nią frustracją (np. płaczem) lub, w przypadku starszego dziecka, rodzic nie wyraża zgody na jego udział w konkursie, obawiając się, że przegra i tego nie udźwignie. Mimo, że w obu przypadkach jesteśmy w stanie łatwo odgadnąć dobre intencje rodzica, jego działania nie dają dziecku poczucia bezpieczeństwa. A wręcz przeciwnie: lęk rodzica wywołuje lęk dziecka, a brak wiary w jego kompetencje sprawia, że przestaje samo sobie ufać, a nawet przestaje podejmować ryzyko (podejmowanie ryzyka to także wyciąganie rączki po rzecz, nie wiedząc, jak to dokładnie zrobić).

Trzy strategie budowania poczucia bezpieczeństwa u dziecka

1.Nie być źródłem zagrożenia

Podstawowy punkt wyjścia dla pierwszej strategii to oczywiście trzymanie się z dala od przemocy wobec dziecka (nie tylko tej oczywistej, ale również takich zachowań jak: trening snu, zostawianie dzieci samych, żeby się wypłakały, krzyki i obrażanie słowne, zastraszanie, grożenie, ośmieszanie).

Idąc dalej, dbanie o to, by  samemu nie stanowić dla dziecka źródła zagrożenia, to także ogromna praca nad sobą, nad swoimi reakcjami w sytuacjach stresowych, kiedy to zachowanie dziecka, np. płacz, sprawia, że sami nie potrafimy poradzić sobie z własnymi emocjami i wybuchamy agresją, złością, gniewem. “By tego uniknąć, powinniśmy bardzo uważać, kiedy czujemy, że nasz układ nerwowy wchodzi w stan nadmiernego wzbudzenia.”

Pomocne mogą być w tym:

  • dzienniki złości, czyli wypisywanie na spokojnie momentów, w których zwyciężyły negatywne emocje, analizowanie przyczyn, skutków takiej reakcji
    i szukanie sposobów na bardziej konstruktywne rozwiązanie, gdy znów doświadczymy podobnej sytuacji,
  • praktykowanie medytacji, relaksacji – najlepiej zacząć pod okiem fajnego, życzliwego nauczyciela,
  • dbanie o swoje własne zasoby poprzez robienie tego, co lubimy, co nas odpręża, co sprawia przyjemność,
  • poprosić o pomoc zwłaszcza, gdy widzimy, że nasze zachowania wymykają się spod kontroli. 

2. Naprawiać i mieć odwagę powiedzieć przepraszam

Kolejna strategia dotyczy sytuacji, w których zawiedliśmy, zachowaliśmy się nieodpowiednio, popełniliśmy błąd. Sytuacji, kiedy w stresie lub nerwach robimy lub mówmy coś, czego później żałujemy, warto wiedzieć, że zawsze można naprawić naruszoną relację (nie mówię tu o przemocy czy jawnym zaniedbaniu dziecka!).

“Chodzi o to, że te nieidealne reakcje rodziców dają dzieciom szansę zmierzenia się z trudnymi sytuacjami i wyrobienia sobie dzięki temu nowych umiejętności – na przykład samokontroli, mimo że rodzic niezbyt dobrze kontroluje samego siebie. A później dzieci widzą, że wracasz do nich i przepraszasz, i naprawiasz relację z nimi. Uczą się też znosić to, że w relacji zdarzają się naruszenia, a potem naprawy.”

3. Być jak Mistrz Yoda, czyli być bezpieczną przystanią

Ostatni sposób na wspieranie poczucia bezpieczeństwa u dziecka to umiejętność wchodzenia w tzw. tryb opiekuńczy za każdym razem, gdy dziecko tego potrzebuje. Nawet jeżeli to my sami jesteśmy przyczyną strachu (np. poprzez zbyt gwałtowną reakcję, ton głosu), najważniejsze jest stałe, świadome dążenie do zachowania bezpiecznej relacji. Kluczowa jest tu regularność, przewidywalność, czyli bycie latarnią morską i bezpieczną bazą poprzez sięganie po stałe, sprawdzone i powtarzalne schematy komunikacji, np.: przytulenie, bliskość fizyczna, gotowość do współodczuwania i rozmowy o emocjach (swoich i dziecka), odwaga do tego, by przyznać się do błędu i przeprosić (strategia nr 2).

Bycie bezpieczną bazą dla dziecka to nie jednorazowy akt, a codzienny wysiłek. To ciągłe uczenie się siebie nawzajem. Dobrze przy tym pamiętać, że nasze zachowanie i nasze wybory wpływają na jakość relacji z dzieckiem, a nie na odwrót. To my – dorośli jesteśmy odpowiedzialni za więź z dzieckiem. Dlaczego? Z prostej przyczyny: mózg dziecka dopiero dojrzewa, a co za tym idzie, jego obszary odpowiedzialne za regulacje emocji dopiero się kształtują, a bazą tego procesu jest interakcja z mózgami bliskich dziecku dorosłych.

*Używając słowa “rodzice” miałam na myśli także inne, najbliższe dziecku osoby, które w szczególnych sytuacjach zastępują rodziców.

Materiał opracowany na podstawie publikacji internetowych. Strona internetowa „Dzieci są ważne”. 

Nauka przez zabawę – wykorzystanie materiałów codziennego użytku do stymulacji rozwoju małego dziecka.

Małe dziecko rozwija się poprzez zabawę. Dobra zabawa angażuje wszystkie jego zmysły, daje poczucie radości i wiary w siebie. Dziecko poprzez aktywny udział w zabawie gromadzi dane o otaczającym je świecie. Zabawa dla dziecka – „jest pracą”. Nikt z nas dorosłych nie lubi wykonywać pracy, która jest ponad jego siły i możliwości. Dokładnie tak samo jest w przypadku dzieci, które chcemy pobudzić do aktywności. Angażując dziecko do zabawy, najpierw musimy poznać jego potencjał, zainteresowania i zdolności. W głównej mierze zwracamy uwagę na to, co dziecko już potrafi i nie tracimy z oczu celu, który poprzez wykonywaną czynność chcemy osiągnąć. Bawiąc się z dzieckiem zawsze podążamy za jego aktywnością. Widząc, że ona słabnie, zmieniamy rodzaj zabawy, wymieniamy materiał, na którym pracujemy, dostosowujemy czas i miejsce zabawy.

Stymulować rozwój dziecka możemy na wiele sposobów. Może się to odbywać nie tylko w przedszkolu, ale również w domu. Oprócz zabawek i gotowych pomocy edukacyjnych możemy wykorzystać  materiały codziennego użytku i przedmioty znane dziecku. Dzięki ich wykorzystywaniu umożliwiamy dziecku swobodniejsze poruszanie się w codzienności, usprawniamy jego manipulację, rozwijamy myślenie, ćwiczymy koncentrację uwagi oraz kształtujemy mowę.

Przedmioty codziennego użytku do stymulacji rozwoju dziecka należy dobierać zarówno do wieku, jak i możliwości poznawczych dziecka. Zabawom powinna towarzyszyć rozmowa z dzieckiem. Należy zwracać uwagę na komunikaty kierowane do dziecka – muszą one być zrozumiałe, dostosowane do jego możliwości odbioru, co przyczyni się do rozwoju mowy biernej (czyli rozumienia). Podczas zabaw poprzez nazywanie codziennych przedmiotów bogacimy zasób słownictwa naszych pociech. Zadając pytania zachęcamy je również do wypowiadania się pilnując, aby formułowane wypowiedzi miały formę zdaniową. To przyczynia się do kształtowania mowy czynnej – istotnej do pełnego rozwoju dziecka.

Wybrane przykłady wykorzystania materiałów codziennego użytku do stymulacji rozwoju dziecka:

Klamerki do bielizny

Proponujemy dziecku dopinanie klamerek – do miseczki, do rozwieszonego sznurka, do sztywnej kartki lub do papierowego talerzyka. Dobieramy klamerki według koloru, według napisanej na papierowym talerzyku liczby. Klamerkami dopinamy na sznurku ubranka dla lalek, skarpetki, obrazki…Starszym dzieciom proponujemy dopinanie drewnianych klamerek z literkami do obrazków w taki sposób, aby powstała nazwa tego, co znajduje się na danym obrazku. W ten atrakcyjny sposób utrwalamy znajomość liter, uczymy odczytywać wyrazy i kojarzyć je z obrazem graficznym.

Fasole i kasze

Ziarna fasoli są przyjemne w dotyku. Można je przesypywać do innego naczynia, szukać ukrytego w fasoli przedmiotu, przeliczać, układać wzory. Doskonale sprawdzą się też kasza i mąka, które są znakomitym podłożem do pisania i rysowania. Rozsypana na tacy stanowi niejako ścieralną tablicę.

Słomki do picia

W słomkę można dmuchać, a tym samym przesuwać za jej pomocą do celu lekki pomponik, czy odszukiwać ukryty pod warstwą kaszy manny obrazek. Barwne słomki wkładamy do otworu w puszce tego samego koloru, co słomka. Zabawy z użyciem słomek usprawniają pracę oka i ręki, ćwiczą narządy artykulacyjne.

Zakrętki

Jedną z ulubionych dziecięcych zabaw jest zakręcanie i odkręcanie zakrętek. Wykorzystujemy do tego zakrętki różnej wielkości i koloru. Zakrętki możemy dobierać także do wzoru narysowanego na kartce. Starsze dziecko może je też odrysować, a później, dorysowując i doklejając różne elementy, stworzyć wybraną postać czy przedmiot.

Słoiki i butelki

Oklejone kolorową taśmą słoiki lub butelki wykorzystujemy do segregowania przez dziecko przedmiotów: kolorowych kulek, guzików, koralików, pociętych na kawałki różnobarwnych słomek do picia. Taka butelka to wyśmienita grzechotka stymulująca słuch dziecka. Butelki oznaczone cyfrą i oklejone kolorowym papierem wykorzystujemy do segregowania przedmiotów według liczby i koloru.

Opakowania po jajkach lub pojemniki do lodu.

W otwory wytłaczanki po jednej stronie układamy klocki. Zadaniem dziecka jest w identyczny sposób ułożyć klocki w otworach po drugiej stronie wytłaczanki. Zadaniem trudniejszym jest ułożenie w otworach klocków według wzoru narysowanego na kartce. Inna wersja tej zabawy polega na wkładaniu drobnych klocków w otwory pojemnika do robienia kostek lodu.

Plastikowe kubeczki

Kubeczki dziecko może nakładać na siebie, a także układać z nich piramidki – w sposób dowolny lub według wzoru narysowanego na kartce. W kubeczkach segregujemy i ukrywamy przedmioty. Do kubeczków przelewamy przez lejek wodę albo przesypujemy różnej wielkości nasionka.

Szczypce, pęsety i silikonowe łapki do garnków.

Z jednego naczynia do drugiego przenosimy za pomocą pęset koraliki, zabawki, kolorowe pomponiki. Szczypcami wyławiamy z wody „zatopione skarby”, np. zakrętki. Terapeutyczne zastosowanie silikonowych łapek do garnków polega na ćwiczeniach w przenoszeniu przedmiotów, zabawek, barwnych chust.

Folia bąbelkowa, folia aluminiowa, gazety

W folię dzieci chętnie się zawijają, gniotą ją, chodzą po niej bosymi stopami, strzelają z bąbelków wypełnionych powietrzem. Gazetę i folię aluminiową można porwać albo zgnieść w kule, którymi rzucamy do celu. Z gazet wycinamy obrazki, tniemy je na paseczki. Powierzchnię gazety zamalowujemy dużym pędzlem.

Sznurowadła

Sznurowadła przewlekamy przez otwory w plastikowych koszyczkach i pojemnikach. Na sznurowadła nawlekamy korale, duże guziki lub pocięte kolorowe słomki. Sznurowadła przewlekamy przez otwory wycięte po obydwu stronach tekturowej kartki, tworząc „gorsecik”.

Balony

Balony służą nie tylko do rzucania, łapania, odbijania, nazywania kolorów. Napełnione ziarnami kawy, grochu, ryżu, czy soli mogą być wykorzystane jako woreczki sensoryczne. „Sensoryczne dłonie” powstaną natomiast wtedy, gdy nasiona te wsypiemy do jednorazowych rękawiczek chirurgicznych.

Tekturowe pudełka

 „Czarodziejskie pudełko” możemy stworzyć, gdy w pokrywie kartonowego pudła wytniemy okrągły otwór. Wewnątrz chowamy różnego rodzaju przedmioty. Dziecko, wkładając rękę do otworu, dotyka kolejnych znajdujących się w nim przedmiotów i próbuje opisać ich cechy. Łatwiejsza wersja tej zabawy polega na odgadnięciu, czego dziecko w danej chwili dotknęło.

Sznurki

Sznurkiem przeplatamy górną część kosza na bieliznę. Na dnie kosza umieszczamy przedmioty, które dziecko musi wyjąć, pokonując „labirynt” zrobiony ze sznurka. Prosimy dziecko, aby spośród wszystkich znajdujących się w koszu przedmiotów wyjęło np. tylko pluszowe zwierzątka albo tylko zielone piłeczki i czerwone woreczki…

Wełna

Wykorzystując do zabawy kłębek wełny, zachęcamy dziecko do rozwijania i zwijania, np. robiąc „pajęczynę”, pod którą można przechodzić. Nitki wełny wykorzystujemy także do cięcia i przyklejania – do tworzenia prac plastycznych i labiryntów na kartce papieru.

Żel do włosów

Do foliowego woreczka z zamknięciem strunowym wlewamy odrobinę żelu do włosów, wkładamy guziczek i tak przygotowaną zabawkę przyklejamy do szyby. Zadaniem dziecka jest przeprowadzić palcem guziczek z jednego końca woreczka na drugi. Urozmaiceniem zabawy może być zastosowanie dwóch kolorów żelu do włosów albo mieniącego się brokatu.

Makaron

Dwa lub trzy rodzaje makaronu mieszamy w małym pojemniku. Zadaniem dziecka jest posegregować makaron do oznaczonych miseczek. Kolorowy makaron możemy także rozdzielać według barw, przesypywać lub robić z niego korale. Makaron wsypany do słoiczka albo butelki to grzechotka, za którą maluszek może wodzić wzrokiem, a starsze dziecko wystukiwać nią podany przez dorosłego rytm.

Koce

Koc może określać przestrzeń przeznaczoną do zabawy. Poprzez ciąganie dziecka na kocu, okręcanie go kocem i chowanie pod nim wyzwalamy w małym człowieku radość, poczucie bezpieczeństwa oraz pewność siebie, uczymy fizycznego doświadczania stosunków przestrzennych (nad, pod, za, obok), ćwiczymy wyczuwanie własnego ciała, ułatwiamy naukę nawiązywania kontaktu z drugą osobą, bogacimy słownictwo i wyobraźnię.

Wszyscy jesteśmy integralną częścią otaczającej rzeczywistości, którą możemy postrzegać jako pewną formę „sali doświadczania świata”. Zachęcamy więc Państwa – Rodziców do korzystania z tej naturalnej oferty, dostępnej na wyciągnięcie ręki. Wychodźcie ze swoimi dziećmi z domu, pokazujcie im otaczający świat, ułatwiajcie zdobywanie osobistych doświadczeń, zachęcajcie do samodzielności, pomagajcie smakować życie. Kochający i roztropni rodzice są najlepszymi nauczycielami/ terapeutami dla swojego dziecka.

Materiał opracowany na podstawie publikacji internetowych. Strona Powiatowej Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Tarnowie.