Prezentacja kolekcji rekinów

Tego jeszcze nie było. Dzieci same chciały poprowadzić lekcję dla swoich kolegów i koleżanek. I poprowadziły. Z dużym powodzeniem. Udało im się rozbudzić u wszystkich słuchaczy i obserwatorów uwagę i zainteresowanie. Bohaterami tego spotkania byli dwaj bracia: Kubuś i Filipek. Zaprezentowali kolekcję rekinów. O każdym z nich potrafili wiele powiedzieć; chłopcy mają bardzo rozbudowaną wiedzę na temat tych groźnych zwierząt. Lekcja była niezwykle atrakcyjna i zakończyła się zabawą rekinami.

Kubusiu, Filipku, dziękuję bardzo za to wspaniałe spotkanie.

Wycieczka do biblioteki

O czytaniu książek dzieciom można by mówić wiele dobrego. Kiedy dziecko słucha czytanych tekstów wzbogaca zasób swojego słownictwa, rozmawiając z dorosłym o treści książki uczy się formułować zdania, zadawać pytania. Książki rozbudzają u dziecka ciekawość otaczającym światem, zachęcają do zgłębiania wiedzy na różne tematy. Wreszcie czytanie książek dziecku przez najbliższe mu dorosłe osoby zapewnia poczucie bliskości i bezpieczeństwa. Słuchanie książek przez dzieci wycisza je, wnosi spokój, w którym łatwiej maluszkowi skupić uwagę, łatwiej obserwować otoczenie.

Mając na względzie pożytki płynące z czytania książek i chcąc zachęcić dzieci do ich czytania  zorganizowałam  wycieczkę przedszkolaków do Biblioteki Publicznej w Jarosławiu. Pani bibliotekarka Aneta Zgryźniak poprowadziła lekcję biblioteczną prezentując dzieciom pracę w bibliotece. Taka wiedza w otoczeniu wielu książek łatwiej trafia do dzieci, jest ciekawsza. A kiedy jeszcze można osobiście stanąć z książką przed bibliotecznym „okienkiem”, to można mówić o atrakcji😊. Były jeszcze bajeczki, zagadki, rozmowy o książkach, o tym jak należy i nie należy z nimi postępować. Wszystkie przedszkolaki oglądały książki dla dzieci z ilustracjami, potem zanosiły je do okienka, żeby pani bibliotekarka za pomocą urządzenia mogła odczytać kod każdej z nich.  Dzieci poznały również dział książek dla najmłodszych.

To było bardzo pozytywne i pouczające doświadczenie.

Wiosenne prace w ogrodzie przedszkolnym. Sadzimy kwiaty.

Jest wiosna, czas siewu i sadzenia roślin. W ogrodzie przedszkolnym dzieci samodzielnie mogą wykonywać ogrodowe prace. Trzeba przyznać, że nie brak ochotników😊. Dzieci z grupy Żółtej chcą, by ogród jak najdłużej był kolorowy, dlatego posadziły w nim kwiaty, które cieszą swoimi barwami przez całe lato i wczesną jesień. Lecz zanim dalia i prymulka znalazły swoje miejsce na rabacie, przedszkolaki zobaczyły jak kwiaty przeznaczone do wysadzenia są zbudowane i poznały narzędzia za pomocą, których można wykonać ogrodowe prace. Świetnie zaprezentował je pan Zbyszek, który jak przystało na ogrodnika z prawdziwego zdarzenia, przywiózł narzędzia w taczkach i zadbał o to, by dzieci poznały ich prawidłowe nazwy. A potem… Wiktoria i Ola nałożyły ochronne rękawiczki i chwyciły kwiaty, by przenieść je w wyznaczone miejsce na rabacie. Natanek kopał rydlem dół w ziemi. Okazało się podczas tej pracy, że to wcale nie jest taka prosta czynność. I nie od razu się powiodła. Wszystkie dzieci sekundowały koledze, kiedy wbijał  narzędzie w ziemię i kiedy odrzucał ją z boku wykopanego dołka.  Nie jest tajemnicą, że pomagały mu osoby dorosłe. Dzieci same obsypały kwiaty dookoła ziemią. Samodzielnie też je podlały. To było dobrze wykonane zadanie, odpowiedzialna praca. Teraz już możemy tylko zachwycać się pięknymi kwiatami w przedszkolnym ogrodzie.

       Świat przyrody jest bardzo interesujący dla dzieci w wieku przedszkolnym. Obserwacja natury przez dzieci wiąże się z ich naturalną potrzebą poznawania środowiska przyrodniczego. A doświadczanie w tym obszarze jest dla nich bardzo odkrywcze i pouczające.

„Co dwie głowy, to nie jedna…”

Pomysł na przygotowanie warsztatu, z którego dziecko będzie dowolnie czerpało i tworzyło wg własnej inwencji zaadresowałam do Filipa. Moim celem było zachęcenie chłopca do aktywności w konstruowaniu dowolnych form płaskich i przestrzennych. Spodziewałam się, że podczas tworzenia dziecko będzie bazowało na swoich zainteresowaniach. A te są niebywałe dla kilkulatka. Filip jest znawcą zagadnień na temat elektryczności. Jestem niejednokrotnie zelektryzowana😊, kiedy słucham jak profesjonalnych określeń używa opowiadając o działaniu urządzeń elektrycznych. A gdy swoje pomysły wizualizuje za pomocą kredek na kartce, mam wrażenie, że mam styczność z prawdziwym pasjonatą (nawet słownictwo dopasowuje się do tematu😊). Dla Filipa zużyte urządzenie, które ktoś postanawia zastąpić nowym, nie jest przedmiotem do wyrzucenia. To… powiedziałabym: SKARB. Dziecko może do niego dowolnie zajrzeć, poobserwować jak jest zbudowane. Może porozmawiać z tatusiem, który wyjaśni na jakiej zasadzie urządzenie działa (lub działało). Jest miejsce dla Filipa absolutnie magiczne. To altanka. W niej zgromadzone są same niezwykłe przedmioty: urządzenia i przewody elektryczne. Spodziewam się, że Filip może „altankowe” urządzenia dowolnie skręcać i rozkręcać (zawsze bezpiecznie, bo pod opieką dorosłych). Mam wrażenie, że wiele z nich jest tam specjalnie po to, żeby rozwijać zainteresowania dziecka.

Wrócę do przedszkola. Zaproponowałam Filipowi pracę. Przygotowałam dla niego makietę, której konstrukcja umożliwia zaczepianie, przeplatanie i sklejanie. Przygotowałam również koszyczek pełen przedmiotów, które można w tej pracy wykorzystać. Starałam się zainspirować dziecko ustalając razem z nim jakie urządzenie skonstruuje wykorzystując przygotowane materiały. Po jakimś czasie zauważyłam przy tej pracy dwoje dzieci. Do Filipa dołączyła Lenka. Przyjemnie było popatrzeć jak wspólnie działają i jak ciekawie tworzą. „ Co dwie głowy, to nie jedna”- mówi do mnie Filip. Nie da się zaprzeczyć. Efekt pracy zadziwia.

Tańcowała igła z nitką…

Wydawałoby się, że wyszywanie na płótnie umieszczonym w tamborku to relikt przeszłości. Nic takiego. W grupie Żółtej dzieci wyszywają, znają określenie: haft, wiedzą co to jest tamborek. Straszaki z zapałem przystąpiły do pracy związanej z haftowaniem. A praca od samego początku była bardzo interesująca, absorbująca. Już umieszczenie płótna w tamborku wymagało sporo uwagi i zręczności. Nic dziwnego, że po pomyślnym wykonaniu pracy dzieci wyrażały duże zadowolenie z siebie i ze sfinalizowanego zadania. Zachętą do wyszywania były również kolorowe nici i samodzielne próby ich nawlekania. Ale i z tym zadaniem dzieci sobie poradziły, choć trzeba przyznać, że z moją pomocą 😊. A potem prowadziły igłę z nicią. I tu oprócz ukazującego się powoli wzoru, często pojawiały się również (nie wiadomo skąd i po co) guzki, „plątanki”. Ale i temu daliśmy radę, by w efekcie cieszyć się z powstałego haftu.

 

Lekcja muzealna w Miejskim Muzeum w Jarosławiu, w kamienicy Orsettich

Przygotowując dokumentację fotograficzną do tego wpisu przypominam sobie przebieg lekcji muzealnej, w której uczestniczyły dzieci z grupy Żółtej. To było bardzo wartościowe spotkanie; ciekawe, atrakcyjne. Do świata z jarosławskiej przeszłości pan przewodnik wprowadził dzieci interesującą gawędą. Opowieść, którą zaprezentował dzieciom osnuta była wokół jarmarków jarosławskich i nawiązywała do zgromadzonych w muzeum eksponatów. Jeden z nich stał się przedmiotem wnikliwej analizy dzieci. Zachęcane pytaniami pana przewodnika opisywały wygląd prezentowanego naczynia, zgadywały jakie było jego przeznaczenie, uważnie wpatrując się w zdobienia próbowały określić do kogo należało. A potem były zagadki. Odpowiedzi na nie potwierdziły, że dzieci bardzo uważnie słuchały i wyniosły ze spotkania cenną wiedzę. Niezwykłą częścią lekcji muzealnej było zwiedzanie przez przedszkolaki ekspozycji w pomieszczeniach kamienicy Orsettich. Wiele ze zgromadzonych przedmiotów dzieci widziały pewnie po raz pierwszy. W skupieniu słuchały walca wydobywającego się z polifonu. Na koniec każde z dzieci mogło prawie samodzielnie wykonać pieczątkę z motywem jarosławskich zabytków. Koniec wieńczy dzieło; dzieci otrzymały w prezencie przewodniki Jarosławia adresowane do odbiorców w ich wieku. To było bardzo miłe i zaskakujące. I jeszcze pożyteczne. W takim razie miłego poznawania historii miasta. Piękny i ciekawy jest nasz Jarosław.